Czy na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć?

Czas wolny nauczyciela

Jest lipiec, siedzę z kawą i książką, a mój telefon co chwilę podsuwa mi kolejne relacje i posty edukacyjne. Nauczycielka szykuje karty pracy na wrzesień. Inna prosi o polecenie generatora, który w kilka sekund stworzy jej prezentacje i sprawdziany pracy na cały rok. Ktoś chwali się, że ma już gotowy plan pracy do klasy czwartej, choć wakacje ledwie się zaczęły. Przewijam dalej i widzę profil, na którym co dzień pojawia się nowy zestaw kart, wygenerowany przez AI i wystawiony na sprzedaż jeszcze tego samego wieczoru. Nikt tego od nich nie wymaga. A jednak lipiec i sierpień wielu nauczycielom mija właśnie tak, czyli na pracy, której nikt nie zlecił, a która i tak pochłania ich wakacje.

Skąd bierze się to „muszę”?

Zawód nauczyciela ma w sobie coś, czego nie mają inne zawody w takim natężeniu: poczucie, że przygotowanie nigdy nie jest wystarczające. Zawsze można dorobić jeszcze jedną kartę pracy, jeszcze jedno ćwiczenie, jeszcze jeden materiał na trudniejszą grupę. Granica między „mam już dość” a „mogłabym zrobić więcej” jest w tym zawodzie rozmyta bardziej niż gdziekolwiek indziej, bo dobre przygotowanie naprawdę przekłada się na jakość pracy z dziećmi. Tyle że z tego samego powodu ten zawód potrafi wciągnąć każdą wolną chwilę, także tę, która miała być czasem bez pracy.

Do tego dochodzi coś, co nie ma nic wspólnego z dydaktyką, a bardzo dużo z tym, jak działają media społecznościowe. Widok cudzej pracowitości uruchamia w nas porównanie, a porównanie uruchamia niepokój: skoro ona już ma gotowe materiały na wrzesień, to czy ja nie zostaję w tyle? Karty pracy generowane hurtowo przez sztuczną inteligencję i sprzedawane jeszcze tego samego dnia to najbardziej widoczny objaw tego mechanizmu (nie chodzi już nawet o wątpliwą jakość tych materiałów, bo o tym można byłoby stworzyć osobny wpis), tylko o samo tempo produkcji, które staje się nowym miernikiem zawodowej wartości.

Nowy rok, nowa ja?

Ja w te wakacje wybrałam co innego. Na stoliku obok kawy leży „Ukochane równanie profesora” Yoko Ogawy. Powieść o matematyku, którego pamięć trwa tylko osiemdziesiąt minut, i o gospodyni, która mimo to uczy się z nim żyć dzień po dniu, od nowa. Profesor nie pamięta wczorajszej rozmowy, ale pamięta każdą liczbę pierwszą, każdą liczbę doskonałą i zaprzyjaźnioną, i potrafi się nimi zachwycać tak, jakby odkrywał je po raz pierwszy. Dla niego matematyka nie jest narzędziem do wyprodukowania czegoś — jest czymś, czym można się zachwycać dla niej samej, bez celu, bez pośpiechu, bez potrzeby natychmiastowego wykorzystania.

Czytając tę książkę w środku lata, łapię się na myśli, że gospodyni z powieści robi dokładnie to, czego uczę się od lat i wciąż muszę sobie przypominać: nie każdą chwilę trzeba zamienić w coś użytecznego. Ona po prostu jest przy profesorze, patrzy, jak zachwyca się liczbą doskonałą, i nie próbuje tego przyspieszyć ani zoptymalizować. W tym jest jakiś rodzaj odpoczynku, o którym łatwo zapomnieć, gdy całe zawodowe życie mierzy się liczbą przygotowanych materiałów.

Nic nie ucieknie

Mój wrzesień i tak przyjdzie, karty pracy i tak kiedyś powstaną, a dzieci i tak dostaną to, czego potrzebują, tyle że przygotowane przeze mnie po wakacjach, a nie w ich trakcie. Tymczasem lipiec i sierpień mam na coś innego: na czytanie w spokoju, na długie spacery, w czasie których nie myślę o niczym związanym ze szkołą, na czas z bliskimi, którego przez resztę roku zwyczajnie brakuje. To nie jest ucieczka od obowiązków, tylko warunek, żeby te obowiązki dało się dobrze wykonywać przez kolejne dziesięć miesięcy.

Odpoczynek nie jest nagrodą, którą dostaje się po wykonaniu wszystkich zadań, bo dobrze wiemy, w tym zawodzie zadania nigdy się nie kończą. Jest czymś, na co mamy prawo niezależnie od tego, ile jeszcze moglibyśmy zrobić.

No więc, czy na odpoczynek trzeba sobie zasłużyć? Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że to złe pytanie. Po prostu się nam należy.

Komentarze

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z MatEduAkcja

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej