
Są takie tematy w matematyce, które naprawdę „same płyną”, jeśli tylko da się uczniom przestrzeń do działania. Długość okręgu i pole koła zdecydowanie do nich należą.
Lekcję zaczęłam od podziału klasy na czteroosobowe grupy. Każda z nich otrzymała zestaw: kilka okręgów różnej wielkości, sznurek, nitkę oraz linijki. Poprosiłam uczniów, aby zmierzyli długość okręgu i jego średnicę, starając się zrobić to jak najdokładniej.


Po kilku minutach przeszliśmy do kolejnego kroku – uczniowie mieli podzielić zmierzoną długość okręgu przez długość średnicy. Wyniki zapisywali na kartkach, a następnie wspólnie zaczęliśmy się im przyglądać.
I tu pojawił się bardzo ważny moment. W różnych grupach pojawiały się liczby: 3,16, 3,19, 3,23… Uczniowie szybko zauważyli, że wszystkie są do siebie bardzo podobne. Udało się tak pokierować rozmową, że sami doszli do wniosku, iż wyniki są bliskie 3,14. Wspólnie nazwaliśmy to, co właśnie „odkryli” – liczbę π. Dodatkowo zauważyli, że im dokładniejsze pomiary, tym bliższy wynik tej wartości.
To był dla mnie jeden z tych momentów, kiedy naprawdę widać sens pracy metodą odkrywania. ❤
Na tablicy zapisaliśmy zależność l / d = π, a następnie przekształciliśmy ją, dochodząc do wzoru na długość okręgu.
W kolejnej części uczniowie zeskanowali kod QR prowadzący do artykułu z National Geographic o liczbie π. To był krótki, ale wartościowy przerywnik – pozwolił zobaczyć matematykę w szerszym kontekście. (Ciekawostki o liczbie Pi)
Następnie przeszliśmy do ćwiczeń. Zaczęliśmy od podstawowych zadań: obliczania długości okręgu na podstawie promienia i średnicy oraz wyznaczania promienia, gdy dana była długość okręgu. Pojawiły się też zadania osadzone w kontekście realistycznym. Korzystałam z serii „Matematyka w Punkt” dla klasy 8, która – jak zwykle – dobrze się sprawdziła.

Druga część lekcji była poświęcona polu koła. Każda grupa otrzymała dwa koła podzielone na części. Zadaniem uczniów było ich rozcięcie i ułożenie z nich figur przypominających prostokąty.


To ćwiczenie bardzo dobrze zadziałało. Uczniowie zauważyli, że im więcej części ma koło, tym bardziej powstała figura przypomina prostokąt. Jedna z uczennic trafnie podsumowała, że wraz ze wzrostem liczby części rośnie „dokładność” tego przekształcenia.
Narysowałam na tablicy prostokąt i zapytałam o jego wymiary. Uczniowie bez większego problemu zauważyli, że jego szerokość to promień koła, a długość to połowa długości okręgu. To pozwoliło nam przejść do obliczenia pola – i tym samym wyprowadzenia wzoru na pole koła.
Po zapisaniu wzoru przeszliśmy do zadań – znów zaczynając od najprostszych i stopniowo zwiększając poziom trudności.

W trakcie pracy uczniowie korzystali również ze skali, którą umieściłam obok zadań, na której zaznaczali stopień swojego zrozumienia. To rozwiązanie bardzo mi pomaga – widzę, kto potrzebuje dodatkowego wyjaśnienia i mogę reagować na bieżąco.
Na zakończenie uczniowie otrzymali pracę domową w postaci zadań egzaminacyjnych z tego zakresu.
Lubię te lekcje – za ich naturalność i zaangażowanie uczniów. Na kolejnych zajęciach planuję zacząć od pytania o opłacalność zakupu pizzy o różnych średnicach. Mam wrażenie, że po tej lekcji uczniowie poradzą sobie z nim bez większego problemu.
Wskazówka techniczna: u mnie lekcje trwają 1h 30 min, dlatego zrealizowałam zarówno długość okręgu, jak i pole koła. Zadania i aktywności są jednak tak podzielone, aby spokojnie podzielić to na dwie lekcje po 45 minut.
Jeśli ktoś chciałby skorzystać z tego pomysłu, zostawiam plik .pdf z okręgami do wykorzystania:
Dodaj komentarz